ksiega gosci

2012
styczeń
2011
marzec
luty
2010
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec







 
*

no, żeby nie było, archiw zablokowane, bo ten 2011 to pomyłka.
poza tym, jak już powiedziano budujemy na zgliszczach - przeszłość nie istnieje.
ani dla mnie, ani tym bardziej dla Was.

yo!






poplatanyumysl 2012-01-27 21:20:27
skomentuj (0)
na zgliszczach.

Miałam zacząć, że związki na odległość są bez sensu oraz butnie powiedzieć, że zacznę o związkach, bo mi wolno, bo to moje miejsce, moja ściana radości, płaczy, rozpraw przeróżnych i rozpaczy.
Potem spojrzałam tak poglądowo na zakładkę z archiwalnymi notkami. Ostatnia marzec 2011. Słabo? Dawno mnie tu nie było i na pewno nie chce mnie się do tego wracać. Więc pal 6, wróćmy do tematu głównego.

Związki na odelgłość są bez sensu i mogę o tym pisać, bo mi wolno! Bo miejsce moje, przestrzeń moja, m4 moje, latop mój - choć bez o.

Nie jestem Radkiem, nie czytam miliona mądrych książek na minutę, nie rzucam mądrymi cytatami z rękawa, na każdą okazję, porę, minute, bystrym i ostrym jak brzytwa mózgiem. (nie durnie, nie mówię- broń Cię Panie <nie wzywam imienia na daremno!> i wszystkie zastępy świętych - o Radku Sikorskim! Nie jestem taka trendy, jazzzy i na bieżąco, żeby śledzić jego Twittera i ekscytować się zamieszczonymi tam wpisami oraz zaczesem na prawą, bądź lewą stronę - słaba ze mnie w tym względzie estetka, odsyłam do google grafika, chyba jeszcze wyszuka mimo, że ACTA nam nad głowami wisi i w czoło się puka - co to za prawo, którego nie można obejść, zapytała przyszła Pani Prawnik...a nie, tym już chyba jestem - dużo się zmieniło, eeeeej! ... przyszła Panna Radca Prawny).

Stoję na zgliszczach. Stawiam kroki. Dookoła pożoga - tak to się chyba mówi, albo poprawniej krajobraz po jej przejściu. Nadpalone krzesła rozlatujące się stoły i szafy, meble mojego starego świata. (własny ośmieszający patetyzm położył mnie na łopatki i tylko zastanawiam się, czy nie powinnam powiedzieć <nie, nie napisać!> 'patetyczność' <nie, nie w cudzymsłowie!>) gruz, łuna nad horyzontem. jedna wielka masakra. cała w smole, w pyle, w popiele, w czarnej mazi, brudne dziecko (z brudną duszą, och!), po policzkach spływają mi łzy. i choć już wcześniej byłam cholernie szczęśliwa z tych popiołów, bo w nich najłatwiej o diamenty, to teraz właśnie uzmysłowiłam sobie - i to nie na żarty, nie tylko w tym wirtualnym zakątku, ale fizyczne, żywo, REALNIE!- że te łzy spływają po policzkach i zmywają z nich ten popiół. wydawałoby się, że źle, że płacz, że smutek, a nie. figa. płynie ta rzeka okresowa i zaczynam widzieć, zaczynam czuć, znów żyć. Prawdziwie.

Może i związki okresowe są bez sensu, związki na odległość. Może i mają określoną, zwykle krótką, datę przydatności do spożycia, wysychają szybko, bo nie mają dopływu świeżej wody ze źródła. Tylko, że takie związki czasem ratują życie, dają chwilę wytchnienia i gaszą pragnienie spragnionemu. Nie, nie miłości, ciołki! Aż taką Werterką nie jestem. Pragnienie normalności. Namiastkę świata, jaki można budować. I choćby płynęły po nich łzy, jeszcze mniejsze niż czasokres trwania takiego związku, to skoro przywrócił do żywych, obudził emocje i dał spragnionemu, zmęczonemu wędrowcowi wytchnienie, ukojenie i wiarę. To było warto. Jest warto. Może nie padło jeszcze ostatnie słowo. A nawet jeśli miałoby nie paść już żadne, to strasznie za tę stróżkę dziękuję.

dawno niewidziana księżniczka N. wrócona z zaświatów.

i choć ostatnio po uszach chodzi mi eldo z kawałkiem '27', to polecam Waszej uwadze również 'Więcej' z tej samej płyty. - dobry wers napotkałam w nim szukając jakiegoś rapowego wersu o 'na zgliszczach;, żeby nota nowa jakiś bajerancki tytuł miała. cóż. znalazłam więcej, więcej bajerów nie będzie.





poplatanyumysl 2012-01-27 21:13:37
skomentuj (0)
 
Do you wanna fries with that?
pierwsze biuro. merytorycznie, minimalistycznie, po mojemu.
drugi dom. paragrafy, artykuły, lansy, luzy, kolokwia i przyjaciele!