![]() |
|
2012 |
* no, żeby nie było, archiw zablokowane, bo ten 2011 to pomyłka. poza tym, jak już powiedziano budujemy na zgliszczach - przeszłość nie istnieje. ani dla mnie, ani tym bardziej dla Was. yo! poplatanyumysl 2012-01-27 21:20:27 skomentuj (0) na zgliszczach. Miałam zacząć, że związki na odległość są bez sensu oraz butnie powiedzieć, że zacznę o związkach, bo mi wolno, bo to moje miejsce, moja ściana radości, płaczy, rozpraw przeróżnych i rozpaczy. Potem spojrzałam tak poglądowo na zakładkę z archiwalnymi notkami. Ostatnia marzec 2011. Słabo? Dawno mnie tu nie było i na pewno nie chce mnie się do tego wracać. Więc pal 6, wróćmy do tematu głównego. Związki na odelgłość są bez sensu i mogę o tym pisać, bo mi wolno! Bo miejsce moje, przestrzeń moja, m4 moje, latop mój - choć bez o. Nie jestem Radkiem, nie czytam miliona mądrych książek na minutę, nie rzucam mądrymi cytatami z rękawa, na każdą okazję, porę, minute, bystrym i ostrym jak brzytwa mózgiem. (nie durnie, nie mówię- broń Cię Panie <nie wzywam imienia na daremno!> i wszystkie zastępy świętych - o Radku Sikorskim! Nie jestem taka trendy, jazzzy i na bieżąco, żeby śledzić jego Twittera i ekscytować się zamieszczonymi tam wpisami oraz zaczesem na prawą, bądź lewą stronę - słaba ze mnie w tym względzie estetka, odsyłam do google grafika, chyba jeszcze wyszuka mimo, że ACTA nam nad głowami wisi i w czoło się puka - co to za prawo, którego nie można obejść, zapytała przyszła Pani Prawnik...a nie, tym już chyba jestem - dużo się zmieniło, eeeeej! ... przyszła Panna Radca Prawny). Stoję na zgliszczach. Stawiam kroki. Dookoła pożoga - tak to się chyba mówi, albo poprawniej krajobraz po jej przejściu. Nadpalone krzesła rozlatujące się stoły i szafy, meble mojego starego świata. (własny ośmieszający patetyzm położył mnie na łopatki i tylko zastanawiam się, czy nie powinnam powiedzieć <nie, nie napisać!> 'patetyczność' <nie, nie w cudzymsłowie!>) gruz, łuna nad horyzontem. jedna wielka masakra. cała w smole, w pyle, w popiele, w czarnej mazi, brudne dziecko (z brudną duszą, och!), po policzkach spływają mi łzy. i choć już wcześniej byłam cholernie szczęśliwa z tych popiołów, bo w nich najłatwiej o diamenty, to teraz właśnie uzmysłowiłam sobie - i to nie na żarty, nie tylko w tym wirtualnym zakątku, ale fizyczne, żywo, REALNIE!- że te łzy spływają po policzkach i zmywają z nich ten popiół. wydawałoby się, że źle, że płacz, że smutek, a nie. figa. płynie ta rzeka okresowa i zaczynam widzieć, zaczynam czuć, znów żyć. Prawdziwie. Może i związki okresowe są bez sensu, związki na odległość. Może i mają określoną, zwykle krótką, datę przydatności do spożycia, wysychają szybko, bo nie mają dopływu świeżej wody ze źródła. Tylko, że takie związki czasem ratują życie, dają chwilę wytchnienia i gaszą pragnienie spragnionemu. Nie, nie miłości, ciołki! Aż taką Werterką nie jestem. Pragnienie normalności. Namiastkę świata, jaki można budować. I choćby płynęły po nich łzy, jeszcze mniejsze niż czasokres trwania takiego związku, to skoro przywrócił do żywych, obudził emocje i dał spragnionemu, zmęczonemu wędrowcowi wytchnienie, ukojenie i wiarę. To było warto. Jest warto. Może nie padło jeszcze ostatnie słowo. A nawet jeśli miałoby nie paść już żadne, to strasznie za tę stróżkę dziękuję. dawno niewidziana księżniczka N. wrócona z zaświatów. i choć ostatnio po uszach chodzi mi eldo z kawałkiem '27', to polecam Waszej uwadze również 'Więcej' z tej samej płyty. - dobry wers napotkałam w nim szukając jakiegoś rapowego wersu o 'na zgliszczach;, żeby nota nowa jakiś bajerancki tytuł miała. cóż. znalazłam więcej, więcej bajerów nie będzie. poplatanyumysl 2012-01-27 21:13:37 skomentuj (0) |
Do you wanna fries with that? pierwsze biuro. merytorycznie, minimalistycznie, po mojemu. drugi dom. paragrafy, artykuły, lansy, luzy, kolokwia i przyjaciele! |